Sp1

Pełen radości i niesamowitych emocji – wyjazd klasy VII c V a do Czaplinka

„Jesteśmy młodzi. Mamy setki pasji i tysiące niespełnionych marzeń, ustawionych gdzieś w kolejce naszej wyobraźni…”

Moc wrażeń, masa przygód, mnóstwo pozytywnej energii i błogiej, młodzieńczej radości – tak w kilku słowach można by opisać wyjazd klasy VII c i V a na „Zieloną szkołę” do Czaplinka.

Startowaliśmy we środę 16.05.2018 około godziny 9.00 sprzed naszej szkoły oczywiście. Wyposażeni w ogromne torby i walizki, nieodzowne telefony komórkowe i power banki ruszyliśmy  punktualnie na spotkanie z przygodą. Czuwały nad nami panie Bożena Koronowicz, Elżbieta Woźniak i Danuta Pałka. Mimo, iż dzień wcześniej była burza i ulewa, my dobrą pogodę zamówiliśmy sobie już dawno. No i było pięknie…

Pierwsza, najważniejsza rzecz na wyjeździe to oczywiście podział na pokoje. Na szczęście wszyscy zostali zakwaterowani, tak jak sobie zaplanowali i mogliśmy zacząć nasz długo oczekiwany chill out.

 Jak było? Oj działo się działo. Rozpoczęliśmy od ciekawej gry o intrygującej nazwie „Mafia”. Panowie popisywali się strzelaniem z łuku i wiatrówki. Choć tak naprawdę najlepiej radziła sobie dziewczyna – Dominika z VII c, która miała już okazję strzelać wcześniej ze swoim tatą. Z niecierpliwością czekaliśmy też na paintball – był tor przeszkód i seria strzałów. Super doświadczenie. Graliśmy w piłkę nożną, rugby, ringo, wspinaliśmy się na specjalnej ściance.

W naszej pamięci pozostanie na pewno wyprawa do lasu – survival. Uczyliśmy się, co należy zabrać na taką wyprawę, jak się zachować i czego spodziewać. Walczyliśmy drużynowo, kto zbuduje najlepsze ognisko i czyje będzie się długo palić. O dziwo mniej starannie ułożona sterta paliła się
o wiele lepiej. Tak bywa… Na koniec tego zadania musieliśmy zamaskować się w krzakach. To będą chyba najlepsze zdjęcia z całego wyjazdu.     

Coś dla ciała i dla ducha dostarczyło nam pływanie rowerkami wodnymi. Dla ciała – bo trzeba było trochę popedałować, a dla ducha – bo wokół roztaczały się piękne krajobrazy. W jednym z rowerków znaleźliśmy małą zagubioną kaczuszkę. To byłaby piękna maskotka naszego obozu, ale jak najszybciej odwieźliśmy ją do mamy. Pozostawiliśmy po sobie także rekord ośrodka. Paskal wspiął się na największą ilość skrzynek. Było ich aż 20 sztuk. Gratulacje!

Było ognisko, grill, konkursy i mnóstwo niesamowitych wrażeń.          

Oj zostałoby się w Czaplinku na dłużej…

Szymon Błaszczyk

klasa VII c